sobota, 7 września 2013

Rozdział 6

Dzisiaj będzie zabawnie :) !
*************************************
Przez wszystkie lekcje siedziałam jak na szpilkach. Czułam wzrok wszystkich na moich plecach. Każdy wpatrywał się we mnie uporczywie."Co on od niej chce?" "Po co zawraca sobie nią głowę?!" " Jestem od niej ładniejsza!" To wszystko można było usłyszeć na przerwach.  Wszyscy mnie nienawidzili. Jednak dla mnie to nie miało najmniejszego znaczenia. Liczył się sam fakt, że Liam chciał ze mną rozmawiać. Nie ważne o czym. Ważne, że usłyszę jego głos od którego jestem uzależniona. Umiem odtworzyć sobie jego głos w głowie. Szłam szybkim krokiem przed szkołę gdy nagle zatrzymała mnie jakaś nieznajoma.
-  Ładnie wyglądam?-zapytała bezczelnie.
- Nie.
- Wiem, zielony mi nie pasuje.
- Nie to chyba jednak przez twarz.-powiedziałam zdenerwowana i poszłam dalej.
Wybiegłam przed szkołę i poczułam cieplutki wietrzyk na mojej twarzy. Zaczęłam się  rozglądać w poszukiwaniu Liama. Chłopak stał z poważną miną. Spojrzał się na mnie i poszedł w stronę starego parku. Serce szybciej zaczęło mi bić. To scena jak z tandetnego horroru dla młodzieży o wampirach... Tylko, że tam był las. Szłam za nim próbując normalnie oddychać. Liam nie odwrócił się ani razu. W końcu zatrzymał się przed fontanną.
-Musimy porozmawiać.- zaczął spokojnie. Wpatrując się w czubki swoich butów.
-Słucham.-powiedziałam drżącym głosem.
-Nie możemy się przyjaźnić.Jestem zbyt niebezpieczny.
-Odpowiedz mi szczerze tylko na jedno pytanie... CZY TY JESTEŚ UZALEŻNIONY OD "ZMIERZCHU"? Bo nie mam jak na razie innej teori...
- Nie bądź głupia Susan.
- Ta scena wygląda właśnie jak jedna ze scen ze Zmierzchu... Jesteś wapirem czy jak?!
-Susan... Nie jestem wampirem. Jestem czymś gorszym...
- Co może być gorszego od istoty żywiącej się krwią ludzi? Ty nie jesteś niebezpieczny. Ja się ciebie nie boję! Cholera znowu to samo... Znowu tekst jak z tego " horroru"- wypowiadając ostatnie słowo pokazałam rękami cudzysłów.
-Jestem cholernie niebezpieczny! Susan... Ty zresztą też jesteś.
-Co usiłujesz mi powiedzieć. Kim ja jestem? Jak ja mogę być niebezpieczna? Ja? Bita przez ojczyma dziewczyna, która nie umie się nawet obronić!-odparłam.
-Jak bita przez ojczyma? Co to ma znaczyć?- zadawał pytania,a jego mięśnie nagle się napięły jakby przygotowywał się do obrony mnie.
-Normalnie... Zresztą to nie sąd. Wyjaśnij mi kim ty do cholery jesteś Liam... Kim?
- Susan to nie takie proste. Już dawno chciałem ci powiedzieć... Ty i ja jesteśmy tacy sami. Nie jesteśmy ludźmi... Jesteśmy...
-Proszę cię powiedz mi prawdę.-przerwałam mu i spojrzałam prosto w oczy.
- Jesteśmy aniołami Susan... Aniołami.-odparł i odetchną z ulgą.
- Ale...jak...to...możliwe?-spytałam zaskoczona
-Wszystko wyjaśnię ci po drodze.-odparł i poszliśmy

******************************
I jak się podoba? Wiem,że krótki, ale teraz będą krótkie ale częste

CZYTASZ=KOMENTUJESZ




3 komentarze:

  1. Za dużo Merysuizmu. ;_______;
    Lepiej dawać rozdziały długie, ale rzadziej. Własna autopsja #1.

    OdpowiedzUsuń
  2. Trochę za dużo zmierzchu D: Ale nawet okej C: Czekam na dalsze rozdziały! :3

    OdpowiedzUsuń
  3. Aniołki <3
    Dobry wybór muzyki w tle, zwłaszcza Beth Crowley i Evanesceance (Warrior, My immortal)- dodaje ona tą nutę tajemniczości.
    Aczkolwiek trochę się wystraszyłam, kiedy klikam na bloga a tu muzyka pełną parą! XD
    Pozdrawiam i życzę weny ^___^
    smiertelnamysl.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń