sobota, 3 sierpnia 2013

Rozdział 5

*Oczami Liama*
Białe, jaskrawe światło padało na jej niewinną twarz.
-Chciałabym wrócić tam gdzie byłam.-szepnęła swoim słodkim głosem.
Nie odzywałem się. Byłem za bardzo zdenerwowany i smutny żeby powiedzieć cokolwiek.
Nagle otworzyła oczy. Jej zielone tęczówki wpatrywały się w sufit.
-Susan.-powiedziałem cicho,a ona podskoczyła.-Musimy porozmawiać-dodałem po chwili
-Czego?-spytała chłodno
-Wiesz co się stało?
-Tak.
-Wiesz kto to zrobił?
-Chyba.
-Co widziałaś gdy o mało co ten drań cię nie zabił?
-Nic
-Powiedz mi.
-Liam...To był tylko głupi, beznadziejny, nierealny sen! O co ci do cholery chodzi?!-spytała oburzona.
-Chcę wiedzieć. Błagam cię!-prosiłem ją.
"Gdyby tylko znała prawdę!"
-Ok...-odparła i opowiedziała mi wszystko z najdrobniejszymi szczegółami. Opowiadała o skrzydłach, lusterku i moście... Słuchałem uważnie chcąc wychwycić wszystko.
"Nawet nie wie co mogło jej tam grozić! Mogłem lepiej wykonywać swoje zadanie!"
-Było pięknie.-powiedziała kończąc opowieść. Wpatrywała się w sufit jeszcze dłuższą chwile. Niespodziewanie spojrzała na mnie. Spojrzałem jej prosto w oczy-pierwszy raz... Odwróciła wzrok i lekko się zarumieniła. Wiedziałem, że tak dłużej nie mogę.
-Muszę iść. Żegnaj.-powiedziałem wstając z krzesła-Na zawszę.-dopowiedziałem cichutko wychodząc z sali.
===================================
Po kilku godzinach dotarłem na miejsce. Mały hotel na wsi to było to czego potrzebowałem. Musiałem się zastanowić nad tym co mam dalej robić. Wiedziałem, że mam mało czasu. Miałem do wyboru: uciec gdzieś na zawszę i pozwolić jej zginąć lub powiedzieć prawdę i zostać przez nią znienawidzony.  W każdej chwili mogłem dostać sygnał od mojego szefa. Sygnał który oznacza początek strasznej wojny... Moim zadaniem było chronić Susan. Tą która może nas uratować.  Musiałem na kilka dni uciec od niej. Od zapachu... Musiałem ją do siebie zrazić. Musiała mnie znienawidzić. Musiałem o niej zapomnieć...
=======================================
*Oczami Susan*
Miną miesiąc od wypadku. 
-Co się dzieje Susan?-spytała Sarah któregoś dnia
-Nic...
-Susan! Nie możesz tego dusić w sobie! Mów.
-Znienawidzisz mnie...
-Susan. Powiedz.
-Kocham go! Rozumiesz?! A on...on...on... jest twój.
-Liam?
-Tak...-powiedziałam i wybuchłam płaczem.
Wiedziałam co teraz będzie. Znienawidzi mnie. Zostawi samą.
-Spokojnie. Susan. Spokojnie...-powiedziała Sarah i przytuliła mocno do siebie.-On mnie już nie interesuje... Jest cały twój.-dodała po chwili.  Uspokoiłam się. Spojrzałam w jej niebieskie oczy, które były pełne współczucia.
====================
Powoli zapominałam o wypadku. W głowie miałam mętlik.
Wiedziałam tylko trzy rzeczy: 
1. Żyję.
2. Liama nie ma w szkole.
3. Jestem w Liamie obsesyjnie, nieodwołalnie, zabójczo zakochana.
Dni leciały ,a mój ukochany nie pojawiał się w szkole. Kiedy już zaczynałam wątpić w to czy kiedykolwiek go zobaczę pojawił się na korytarzu. Jak zwykle wszystkie oczy skierowane były na niego. Każda dziewczyna pragnęła z nim być. Nawet nauczycielki patrzyły na niego z pożądaniem. Niespodziewanie Liam podszedł do mnie.
-Musimy porozmawiać... Po lekcjach przed szkołą.-powiedział i odszedł
***************************************************
Od Autorki:
5 komentarzy=ciąg dalszy
Czytasz=Komentujesz



5 komentarzy:

  1. Myślę, że w przyszłości będziesz wspaniałą pisarką i wydasz tą książkę nawet jeżeli będzie ona cienka. Proszę o dłuższe rozdziały. :*

    OdpowiedzUsuń
  2. Błagam dłuższe rozdziały! :3 Jesteś świetna!

    OdpowiedzUsuń